?

Log in

No account? Create an account
 
promonaut
09 вересня 2019 @ 21:30
 
 
 
promonaut
A: Yes. Will be blamed on handy Russians.

Q: (Joe) Electrical fires, fires in places that don't usually happen.

(Artemis) They're blaming everything on the Russians!

(L) The Russians are practicing with their beam weapons or something.

(Artemis) My lemonade is too sour. Must have been Putin!

(Joe) Putin ate my lunch! Is the promotion in Western society of a hostile attitude towards traditional masculine qualities part of a broader nefarious plan?

A: Yes
 
 
promonaut
09 вересня 2019 @ 15:47
Q: (L) Any other questions? (Psyche) I wanted to ask about cultures and countries. Do countries have an "essence" as described by Gurdjieff?

A: Yes

Q: (Psyche) So the question is, is there something essentially wrong with French culture? [Laughter]

A: Now, yes. Since the revolution was coopted by dark forces.

Q: (Perceval) That could be since Sarko came in... (Ailen) Or farther back.

A: Longer ago than that.

Q: (Ottershrew) Since 1789? (Ailen) The French Revolution.

A: Yes

Q: (L) So it started out being a pretty good idea for a revolution, but then it got coopted. Is that it?

A: Yes

Q: (L) Is it as I think that the worst of this is manifested in the educational system?

A: Yes
 
 
 
promonaut
Хай сонце й місяць тридцять років знов
З небес глядять на палахку любов!
Та горе нам - ти так змарнів з недуги,
Став на здоров'я й сили недолугий,
Що я журюсь. Хай я журюсь сама;
Тобі, мій пане, в тім журби нема.
Бо в жінки страх з любов'ю в повній згоді:
То їх нема, а то їх змірять годі.
Ти знаєш здавна, як кохаю я;
Мій страх великий, як любов моя.
В палкім коханні і пусте жахає.
Хто все бере до серця, той кохає.
 
 
 
promonaut
09 вересня 2019 @ 15:43
A: How can darkness receive light? You must utilize conceptual themes and the material you have to work with. The veils that must be penetrated consist of assumptions, beliefs, and programs of strong emotions.
A: The veil can only be penetrated by sowing conceptual seeds which include notable conflicts of information. Such seeds falling on the fertile ground of a pure desire for truth will sprout and drive the actions that lead to penetrating the veil. Most people "can't stand the truth."
Q: (L) What makes the physicality variable?
A: Awareness of link between consciousness and matter.
Q: (L) What is the link between consciousness and matter?
A: Illusion.
Q: (L) What is the nature of the illusion? (T) That there isn't any connection between consciousness and matter. It is only an illusion that there is. It is part of the third density...
A: No. Illusion is that there is not.
Q: (L) The illusion is that there is no link between consciousness and matter.
A: Yes.
 
 
 
promonaut
13 июля 1941 года дивизия, насчитывала 18 693 человека. Генерал Эмилио Эстебан-Инфантес, командовавший «Голубой дивизией», в своей книге «Голубая дивизия. Добровольцы на Восточном фронте» приводит следующие цифры потерь дивизии: 14 тысяч — на Волховском фронте и 32 тысячи — на Ленинградском (зима — весна 1943 года). Многие бывшие солдаты «Голубой дивизии» сделали успешную военную карьеру в послевоенной Испании.
 
 
promonaut
Ми привезли їм полтавське сало, підкопчене сьогодні вночі на соломці, з українським хлібом – вони були дуже раді такому подарунку зі своєї землі. Віктор Володимирович привіз ще Клиху від матері цукерки і лист.
 
 
 
promonaut
На окупованих територіях Луганської і Донецької областей з 2016 року майже повністю витіснили викладання української мови і навчаються по завезених з Росії підручниках. Повідомляється, що на Донбасі в цьому році в школи пішло близько двохсот тисяч дітей.
 
 
promonaut
Санкт-Петербург оказался лидером среди регионов России по числу пациентов с впервые в жизни выявленными психическими расстройствами. Рейтинг составил телеканал RT на основе данных министерства здравоохранения страны за 2018 год.
 
 
 
promonaut
RTC: What?

GD: ‘Oh what a tangled web we weave when first we practice to deceive.”

RTC: Sounds like Shakespeare.

GD: Walter Scott to be exact. Anyway, given all the loose ends, I’m amazed none of this has come out.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
promonaut
30 серпня 2019 @ 13:10
 
 
 
promonaut
29 серпня 2019 @ 21:57
W sobotnie popołudnia wychodziłem z matką na spacer. Z półmroku sieni wstępowało się od razu w słoneczną kąpiel dnia. Przechodnie, brodząc w złocie, mieli oczy zmrużone od żaru, jakby zalepione miodem, a podciągnięta górna warga odsłaniała im dziąsła i zęby. I wszyscy brodzący w tym dniu złocistym mieli ów grymas skwaru, jak gdyby słońce nałożyło swym wyznawcom jedną i tę samą maskę - złotą maskę bractwa słonecznego; i wszyscy, którzy szli dziś ulicami, spotykali się, mijali, starcy i młodzi, dzieci i kobiety, pozdrawiali się w przejściu tą maską, namalowaną grubą, złotą farbą na twarzy, szczerzyli do siebie ten grymas bakchiczny - barbarzyńską maskę kultu pogańskiego.

Rynek był pusty i żółty od żaru, wymieciony z kurzu gorącymi wiatrami, jak biblijna pustynia. Cierniste akacje, wyrosłe z pustki żółtego placu, kipiały nad nim jasnym listowiem, bukietami szlachetnie uczłonkowanych filigranów zielonych, jak drzewa na starych gobelinach. Zdawało się, że te drzewa afektują wicher, wzburzając teatralnie swe korony, ażeby w patetycznych przegięciach ukazać wytwomość wachlarzy listnych o srebrzystym podbrzuszu, jak futra szlachetnych lisic. Stare domy, polerowane wiatrami wielu dni, zabawiały się refleksami wielkiej atmosfery, echami, wspomnieniami barw, rozproszonymi w głębi kolorowej pogody. Zdawało się, że całe generacje dni letnich (jak cierpliwi sztukatorzy, obijający stare fasady z pleśni tynku) obtłukiwały kłamliwą glazurę, wydobywając z dnia na dzień wyraźniej prawdziwe oblicze domów, fizjonomię losu i życia, które formowało je od wewnątrz. Teraz okna, oślepione blaskiem pustego placu, spały; balkony wyznawały niebu swą pustkę; otwarte sienie pachniały chłodem i winem.

Kupka obdartusów, ocalała w kącie rynku przed płomienną miotłą upału, oblegała kawałek muru, doświadczając go wciąż na nowo rzutami guzików i monet, jak gdyby z horoskopu tych metalowych krążków odczytać można było prawdziwą tajemnicę muru, porysowanego hieroglifami rys i pęknięć. Zresztą rynek był pusty. Oczekiwało się, że przed tę sień sklepioną z beczkami winiarza podjedzie w cieniu chwiejących się akacyj osiołek Samarytanina, prowadzony za uzdę, a dwóch pachołków zwlecze troskliwie chorego męża z rozpalonego siodła, ażeby go po chłodnych schodach wnieść ostrożnie na pachnące szabasem piętro.

Tak wędrowaliśmy z matką przez dwie słoneczne strony rynku, wodząc nasze załamane cienie po wszystkich domach, jak po klawiszach. Kwadraty bruku mijały powoli pod naszymi miękkimi i płaskimi krokami - jedne bladoróżowe jak skóra ludzka, inne złote i sine, wszystkie płaskie, ciepłe, aksamitne na słońcu, jak jakieś twarze słoneczne, zadeptane stopami aż do niepoznaki, do błogiej nicości.

Aż wreszcie na rogu ulicy Stryjskiej weszliśmy w cień apteki. Wielka bania z sokiem malinowym w szerokim oknie aptecznym symbolizowała chłód balsamów, którym każde cierpienie mogło się tam ukoić. I po paru jeszcze domach ulica nie mogła już utrzymać nadal decorum miasta, jak chłop, który wracając do wsi rodzimej, rozdziewa się po drodze z miejskiej swej elegancji, zamieniając się powoli, w miarę zbliżania do wsi, w obdartusa wiejskiego.

Przedmiejskie domki tonęły wraz z oknami, zapadnięte w bujnym i zagmatwanym kwitnieniu małych ogródków. Zapomniane przez wielki dzień, pleniły się bujnie i cicho wszelkie ziela, kwiaty i chwasty, rade z tej pauzy, którą prześnić mogły za marginesem czasu, na rubieżach nieskończonego dnia. Ogromny słonecznik, wydźwignięty na potężnej łodydze i chory na elephantiasis, czekał w żółtej żałobie ostatnich, smutnych dni żywota, uginając się pod przerostem potwornej korpulencji. Ale naiwne przedmiejskie dzwonki i perkalikowe, niewybredne kwiatuszki stały bezradne w swych nakrochmalonych, różowych i białych koszulkach, bez zrozumienia dla wielkiej tragedii słonecznika.